1. pl
  2. en
11-12. tydzień

Teraz to już tylko ja, Mecenas vel. Czarny, będę Wam opowiadać o moich przygodach i genialnych pomysłach. Całe moje rodzeństwo bowiem pojechało już do nowych domków. Zapytałem Pańci dlaczego wszyscy pojechali, a ja nie. Podobno na mnie też już czeka domek, w którym będę miał jamniczych kolegów, ale jeszcze chwilę pobędę razem z rodziną. To fajnie, chociaż kocham swoją rodzinę i nie chcę ich zostawiać... coś mi się zdaje, że trudne jest to życie jamnicze...

 

Trochę tęsknię za swoim rodzeństwem...

 

Tymczasem jednak przede mną jeszcze kilka tygodni w domku, z mamą i babcią. Zupełnie nie rozumiem dlaczego one są tak mało ruchliwe :( Moje siostry i brat zawsze chętnie się ze mną ganiali, razem wyciągaliśmy różne rzeczy z różnych kątów, zawsze coś sobie pogryźliśmy. A starsze jak się ze mną bawią to jakoś tak podejrzanie krótko - 10 minut i idą spać. Wyobrażacie sobie? Przecież zabawa dopiero się rozkręca. Nic z tego nie kumam!

Mama, babcia - bawcie się ze mną!

 

Dziś jadłem pyszną przekąskę - żwacz wołowy. Ni diabła nie wiem co to jest żwacz, ale jest pyszny! Polecam Wam na spróbowanie :) Podobno jutro jadę z całą psią i ludzką rodziną na zieloną trawkę i będę mógł cały dzień szaleć i pływać. Ale będzie super!!!

 

Jestem, już jestem z powrotem! Te ostatnie upalne dni skłoniły mnie do schłodzenia mego jamniczego ciała w oczku wodnym. Mama i babcia pokazały mi, że w środku pływają ryby. Zaglądałem, zanurzałem głowę - chciałem je dokładnie obejrzeć...

 

Upss... trochę za bardzo się pochyliłem ;)

 

Ale nie od parady ma się te "pływackie" geny...

 

Ryb co prawda nie zobaczyłem, ale pływanie samo w sobie jest wspaniałe i bardzo mi się to spodobało!

Jak już mnie Pańcia wyciągnęła z wody, zacząłem z radością biegać po trawie, otrzepywać się i po swojemu "wycierać" w trawkę jamnicze ciało :) Och, ależ było super! Potem pomagałem starszym i moim ludziom w pracach porządkowych przy oczku wodnym i biegałem po świeżo skoszonej trawce. Wspaniały dzień - już nie mogę się doczekać kolejnego takiego pięknego dnia! 

 

 

 

 

Aha, ganiałem się też z mamą i babcią...

 

 

Żeby nie było, ja jestem bardzo grzeczny... a to taplanie się w błotku i pływanie to po prostu nauka przez obserwację :) Popatrzcie na moją babcię, zakochaną bez pamięci w wodzie... Pańcia mówi, że niedaleko pada jabłko od jabłoni - że co? Jakie znowu jabłko...? To ja jestem tym jabłkiem? Hmm...

 

 

 

 

Szalałem w swoim rodzinnym domku ponad 3 miesiące, dałem wraz z rodzeństwem dwu i czteronożnej rodzinie mnóstwo fantastycznych wspomnień i doświadczeń, przysporzyliśmy im kupę śmiechu, ale i troszkę zmartwień - nie może być wszystko tak wspaniale! Niejeden raz zjedliśmy coś pozornie niejadalnego i Pańcia się martwiła czy nam nie zaszkodzi, pogryźliśmy to i owo w domu, a od czasu do czasu potrafiliśmy przechytrzyć Pańcię. Przede wszystkim jednak otrzymaliśmy od niej, i daliśmy w zamian, masę miłości i wspaniałych chwil, których ani my, ani Pańcia na pewno nie zapomnimy.

 

 

Mecenas ze swoją nową Pańcią :)

 

 

Teraz jesteśmy już wszyscy w nowych domkach, w których czekają na nas nowe wyzwania i przygody, ale to już inna opowieść... do zobaczenia!

 

MELILA, MAESTRO, MECENAS, MIA i METIS...

 

 

 

29 września 2015

Karolina Czempas

Domowa hodowla jamników długowłosych standardowych

 

Tel. 796-055-618

mail: hodowla.vitared@gmail.com 

 

  Wpisz e-mail: 
  Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Twój mail został wysłany - dziękujemy :)
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola