1. pl
  2. en
4. tydzień

Wczoraj skończyliśmy 3 tygodnie. Pamiętacie jak Wam opowiadaliśmy o tej śmiesznej paście odrobaczającej i nowym jedzonku? Otóż teraz z dnia na dzień jest coraz ciekawiej. Pańcia stawia nam teraz codziennie kilka razy miseczki i jemy sobie rozmoczone jedzonko. Bardzo nam ono smakuje, więc wymyśliliśmy, że jak włożymy do miseczek łapki to będzie lepiej i więcej i szybciej zjemy. Zauważyliśmy jednak, że nic nam to nie daje :( A tak się staramy - więcej i szybciej...

 

Ale jedzenie to jedzenie, najciekawsze są te wszystkie nowe rzeczy, które poznajemy i napotykamy na swojej drodze. Otóż poznaliśmy już wiadro i mopa, legowisko babci, a nawet zaglądaliśmy do dokumentów Pańci znajdujących się w segregatorach. Nic tam ciekawego nie znaleźliśmy, ale może do tego jeszcze wrócimy za kilka dni?

 

Fajnie jest też jak przychodzą do nas goście - zachwycają się nami i biorą nas na rączki, a tego jak wiadomo nigdy za wiele :) Trochę się też z nas śmieją - szczególnie gdy trenujemy między sobą psie zapasy - wchodzimy na siebie, przewracamy się nawzajem, odgryzamy sobie różne części ciała. Wiecie co jest jednak najfajniejsze? Najfajniej ciągnie się za włosy mamę i babcię - one mają takie dłuuugieee włosy i jak się za nie złapie i pociągnie to jest super! Czasem się na nas złoszczą, ale najczęściej przymykają oczy na nasze brykanie :)

 

 

 

 

 

Ach, zapomnielibyśmy Wam jeszcze coś powiedzieć! Dotąd mieliśmy nasze legowisko w kojcu - to takie zamknięte "coś". Było to co prawda duże, bo oprócz legowiska była tam jeszcze nasza toaleta w postaci podkładów i dużo miejsca do biegania. Ale na dwa dni przed skończeniem przez nas czterech tygodni Pańcia postanowiła zlikwidować ten kojec i teraz całą dobę biegamy już bez ograniczeń po całym domku. Jest świetnie, bardzo nam się to podoba. Jesteśmy już prawie jak dorosłe psy - mamy swoje legowisko, zabawki i tą dziwną miskę z przezroczystym mlekiem w środku (mama nam tłumaczy że to woda i że się ją pije, ale nie jesteśmy jeszcze do tego przekonani). Przede wszystkim jednak mamy mnóstwo przestrzeni do zabawy i rozrabiania. W odróżnieniu od wcześniejszych tygodni naszego życia teraz widzimy, słyszymy i chodzimy. Jesteśmy też coraz bardziej kumaci, więc uczestniczymy aktywnie w życiu domowym: słuchamy radia, oglądamy telewizję (autorytatywnie stwierdzamy, że nic tam ciekawego nie ma), odkurzamy itd. Generalnie wszystko nas ciekawi . A ten odkurzacz to w ogóle dziwne urządzenie - strasznie huczy i samo chodzi, mimo że nie ma łapek... jak on to robi?

  

Najpierw zapoznaliśmy się z tym dziwactwem ostrożnie...

 

 

 

... a na koniec postanowiliśmy go zjeść :)

 

Na dwa dni przed ukończeniem przez nas 4 tygodni mieliśmy dość nietypowych gości. Przyjechał do nas bowiem Pan z dużą ilością różnego sprzętu i razem z Pańcią zaczęli nas ustawiać na stoliku obleczonym białym tłem. Nie do końca nam sie to podobało, więc co i rusz próbowaliśmy czmychnąć stamtąd... jest przecież tyle ciekawszych rzeczy do robienia... choćby i obgryzienie nogi od statywu ;)

 

 

Koniec końców jednak daliśmy się namówić na zrobienie kilku sympatycznych minek, bo uznaliśmy, że jak im ustąpimy to szybciej nam dadzą spokój. I oczywiście nasza stara, sprawdzona już przez 3 tygodnie życia, metoda zadziałała! Dali nam spokój i zabrali się za mamę i babcię :)

Nawzajem przekazywaliśmy sobie wsparcie w tych trudnych chwilach modeli :)

 

A pod koniec naszego pozowania naradziliśmy się i wysłaliśmy naszego czarniawego brata Mecenasa, żeby pokazał tym ludziskom, że nie chcemy zdjęć. Poczciwy Mecenas się zgodził i w naszym imieniu zrobił na samiusieńkim środku pięknego białego tła siusiu... :)

 

Nasze starsze (mama i babcia) coś chyba wcześniej przeczuwały, bo Pańcia je wyjątkowo dokładnie czesała, a babcię dodatkowo trymowała (bo ma taki śmieszny puch po sterylizacji). One chyba przeczuwały, że to z jakiejś specjalnej okazji takie oblucje... no i rzeczywiście - stanęły przed obiektywem :)

Mama z Mecenasem

 

Nasza babcia :)

 

 

 

 

 

29 września 2015

Karolina Czempas

Domowa hodowla jamników długowłosych standardowych

 

Tel. 796-055-618

mail: hodowla.vitared@gmail.com 

 

  Wpisz e-mail: 
  Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Twój mail został wysłany - dziękujemy :)
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola