29 września 2015

Chodzą po domu głosy, że jesteśmy łobuziakami... naszym zdaniem jest to opinia niezasłużona, ale Pańcia jest o tym przekonana i w związku z tym udała się ostatnio do sklepu zoologicznego i kupiła nam gryzaki, żeby nas czymś konstruktywnym zająć. Tym gryzakiem okazały się... wymiona wołowe. Zapytaliśmy co to są te wymiona. Okazało się, że u krowy jest tam mlesio, tak jak u naszej mamy w cycoszkach. Z podwójnym zainteresowaniem podeszliśmy więc do rzeczonych suszonych wymion. Okazały się one wyjątkowo pyszne - dostajemy je teraz co drugi dzień i jest to dla nas olbrzymia frajda - jemy je, wyrywamy sobie nawzajem, ganiamy się. Jest super!

 

Dzień po skończeniu przez nas 7 tygodni Pańcia powiedziała, że jedziemy na wycieczkę. Wycieczka - fajna sprawa. Co prawda znowu jechaliśmy tym nieszczęsnym transporterem, o którym Wam opowiadaliśmy ostatnio, ale przymknęliśmy na to oko. Ważny miał okazać się bowiem cel naszej wycieczki - otóż znaleźliśmy się w dużym ogrodzie, pełnym ciekawych zakamarków, różnych dziwnych roślin. Nie ma w nim podłogi, tylko piękna zielona trawka, którą przy okazji próbowaliśmy także jeść - jest całkiem niezła ;) 

 

Podczas gdy my po kolei biegaliśmy po ogrodzie, nasza mama siedziała nad taką dużą wanienką i wpatrywała się w pływające weń podłużne stworzenia. Wytłumaczyła nam, że to ryby, które pływają oczywiście w oczku wodnym. A ona na nie poluje, od czasu do czasu z pluskiem wpadając do rzeczonej wody.

Chcieliśmy jej pomóc, ale mama powiedziała żebyśmy zajęli się czymś innym, bo dla nas woda jest jeszcze za zimna. Skupiliśmy się zatem na bieganiu i próbach konsumowania różnych napotkanych w trawie elementów, takich jak szyszki, patyczki, roślinki itd. Było super! Jak się zmęczyliśmy i zasnęliśmy to Pańcia powiedziała, że włoży nas do kojca na trawce, żebyśmy spali w jednym miejscu i się nie rozpierzchali. Ale po przebudzeniu, jak tylko zorientowaliśmy się w obowiązujących ograniczeniach ruchu, bardzo się zdenerwowaliśmy... 

 

Pańcia, wypuść nas...

 

Uff - udało się i znowu byliśmy wolni :) Cały świat (a w zasadzie ogród) był teraz nasz.... a co ciekawsze miejsca pokazywały nam mama i babcia.

Mam swoje ważne sprawy, nie przeszkadzaj...

 

Już do Ciebie idę, Pańcia :)

 

Super są patyczki!

 

Mama, poczekaj na mnie!

 

Ależ super jest ten ogród - aż podskakuję z radości :)

 

Niestety, znów zrobiło się zimno i nie możemy biegać po ogródku. Mama nas jednak pociesza, że na pewno niedługo będzie cieplej. A poza tym jesteśmy przecież coraz starsi i niedługo nie będziemy już musieli mieć ciepło, aby biegać po trawce. Ale fajnie, nie możemy się już doczekać :)

 

Następnego dnia mieliśmy przegląd miotu. Nie wiedzieliśmy co to jest jak nam Pańcia o tym przeglądzie opowiadała. Okazało się, że ten przegląd to po prostu goście :) Przyszły trzy Panie, głaskały nas, brały na ręce i oglądały. Potem napisały coś o nas w protokole przeglądu miotu, ale Pańcia mówi że my nie potrafimy czytać i nam nie pokaże tego protokołu. My doskonale czytamy! Jak tylko zobaczymy jakąś karteczkę, bierzemy ją w ząbki i organoleptycznie ją "czytamy" :) Ale Pańcia chyba jakaś taka drętwa jest, że nam tego protokołu nie chce pokazać. Najważniejsze jednak, że w rzeczonym protokole jest o nas mnóstwo dobrego, ta wiedza nam w sumie wystarcza ;)

 

Aha, zapomnieliśmy się Wam pochwalić - ostatnio jak byliśmy na spacerku w tym czerwonym wózku, w którym Pańcia z nami chodzi, to wzięliśmy sprawy w swoje łapki... i przegryźliśmy zamek błyskawiczny! Umożliwiło nam to próby ucieczki z wózka - Pańcia była zła, bo się bała że wypadniemy i zrobimy sobie krzywdę. Musiałą szybko z nami wracać do domu, w dodatku wygięta w śmiesznej pozie, bo jedną ręką trzymała ten zepsuty zamek (przez dziurę cały czas próbowaliśmy nawiać), a drugą prowadziła wózek - ale mieliśmy z niej ubaw :) A teraz przynajmniej nam darowała te spacerki, bo mówi że trzeba zamek wymienić ;) Uff.... 

 

8. tydzień
  1. pl
  2. en

 


 

 

 

 

 

 

 

 

     

  Wpisz e-mail: 
  Treść wiadomości:
Wyślij
Wyślij
Twój mail został wysłany - dziękujemy :)
Proszę wypełnić wszystkie wymagane pola

Karolina Czempas

Domowa hodowla jamników długowłosych standardowych

 

Tel. 796-055-618

mail: hodowla.vitared@gmail.com